Wpisy

Polisolokaty – czy można odzyskać pieniądze?

Polisolokaty po 2010 r. stały się bardzo popularnym instrumentem ubezpieczeniowym, który był rekomendowany jako produkt bezpieczny i pewny. Warto zaznaczyć, że – wedle statystyk – osób, które zawierały polisolokaty, jest około sześć razy więcej niż tzw. frankowiczów. Wielu z nich twierdzi, że zostali oszukani, lecz często pozostawiają sprawę, winiąc się za naiwność. Można jednak te środki odzyskać i warto walczyć o swoje pieniądze, bowiem korzystne orzeczenia sądowe w sporach z bankami/ubezpieczycielami w odniesieniu do polisolokat nie są już wyjątkiem, ale często wręcz regułą.

Zobacz więcej

Jak „oszukać” przedawnienie?

Przedawnienie jest instytucją prawa cywilnego, której działanie polega na tym, że po upływie określonego terminu dłużnik może uchylić się od spełnienia swojego świadczenia (np. zapłaty), pod warunkiem że wcześniej nie zrzekł się zarzutu przedawnienia. Ma to ten skutek, że po upływie określonego terminu wierzyciel posiada ograniczone możliwości dochodzenia swoich roszczeń. Gdy pozwie dłużnika o zapłatę, ten może podnieść zarzut przedawnienia i w ten sposób uchylić się od spełnienia świadczenia. Zobacz więcej

Nakaz zapłaty można uchylić i uniknąć egzekucji bez dodatkowych kosztów

Poniżej przedstawiamy przykładowe rozstrzygnięcie dotyczące przypadku, gdzie nasza kancelaria doprowadziła do uchylenia prawomocnego nakazu zapłaty w sprawie, o której od samego początku Klient nie miał pojęcia, że w ogóle się przeciwko niemu toczy. I to już na etapie postępowania egzekucyjnego. Zobacz więcej

Walka frankowicze vs banki trwa

Najnowszy raport rzecznika finansowego z czerwca 2016 r. może przeważyć szalę w sporze banków z frankowiczami na korzyść tych drugich. Co prawda, raport nie jest obowiązującym prawem i sądy nie będą musiały go stosować, ale z uwagi na wysoki autorytet, jakim cieszy się rzecznik finansowy, bardzo prawdopodobne, że sędziowie uwzględnią jego uwagi.

Dokument jest bardzo obszerny. Rzecznik zwraca w nim uwagę na to, że zasada swobody umów jest ograniczona przez art. 69 Prawa bankowego, zgodnie z którym przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel. W opinii rzecznika, z brzmienia tego przepisu wynika, że bank nie może żądać od kredytobiorcy zwrotu większej kwoty środków pieniężnych, niż ściśle określonej i oddanej do dyspozycji liczby środków pieniężnych. Ponadto, w opinii rzecznika, strony nie mogą umówić się na waloryzowanie, czyli na transakcję, w ramach której pożyczą pieniądze w walucie obcej, a oddadzą w złotówkach, po przeliczeniu według aktualnego kursu. Wynika to z art. 358 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że waloryzacja umowna jest niedopuszczalna, gdy wysokość świadczenia pieniężnego określa bezwzględnie wiążący przepis ustawy, a – zdaniem rzecznika – przepis art. 69 Prawa bankowego jest właśnie przepisem bezwzględnie obowiązującym. Ponadto, zgodnie z zasadą nominalizmu, która obowiązuje na mocy Kodeksu cywilnego, dłużnik może zwolnić się od zobowiązania pieniężnego poprzez zapłatę wierzycielowi swojego długu w wysokości, w jakiej został zaciągnięty, bez uwzględniania ewentualnych zmian wartości pieniądza.

W przeciwieństwie do dotychczasowej linii orzeczniczej sądów powszechnych rzecznik uważa, że uwzględniając wyżej powołane argumenty i mając na uwadze fakt, iż w prawie polskim obowiązuje zasada nominalizmu – działanie polegające na waloryzowaniu kredytu według aktualnego kursu franka jest niezgodne z prawem. W przypadku umów kredytowych, gdzie okres spłaty jest długi, funkcję waloryzacyjną spełniają odsetki. Natomiast, jak twierdzi rzecznik, samej kwoty pożyczonego kapitału waloryzować nie można – „Funkcja waloryzacyjna odsetek jako elementu essentialia negotii umowy kredytu wydaje się niezaprzeczalna. Dodatkowo Prawo bankowe (w art. 76) dopuszcza możliwość stosowania zmiennej stopy oprocentowania. Możliwość zmiany oprocentowania – tak poprzez jego obniżenie, jak i podwyższenie – spowodowana jest przystosowywaniem się banku (kredytodawcy) do parametrów makroekonomicznych związanych z kosztem uzyskania środków przez bank, wartością pieniądza oraz innymi kryteriami tego rodzaju”. Raport dostarcza wielu argumentów, które mogą służyć za podstawę pozwu przeciwko bankowi. Czas pokaże, czy sądy podzielą argumenty rzecznika finansowego.

Rafał Kufieta

Kancelaria Prawna Rafał Kufieta

Materiał zakupiony przez inwestora, czyli kiedy i za co dekarz ponosi odpowiedzialność?

Jak uniknąć konfliktów z inwestorem, gdy zdecydował się na samodzielny zakup produktów, i za co może ponosić odpowiedzialność wykonawca – na pytania portalu superdekarz.pl odpowiedział Rafał Kufieta, prawnik z Kancelarii Prawnej Rafał Kufieta.

Kiedy można mówić o odpowiedzialności wykonawcy podczas budowy?

Rafał Kufieta: Dekarz ponosi odpowiedzialność za wady robót. Wada może powstać podczas wykonywania prac lub później, podczas eksploatacji dachu przez inwestora. W tego rodzaju sytuacjach zastosowanie mają przepisy o rękojmi za wady, wynikające z Kodeksu cywilnego.

Przyjmujący zamówienie (tj. podmiot świadczący usługi dekarskie) jest odpowiedzialny za wady techniczne, użytkowe oraz estetyczne. Zamawiający (inwestor) może żądać od wykonawcy naprawy, jeśli roboty dekarskie prowadzone są w nieprawidłowy sposób, tj. niezgodny z normami technicznymi. Wówczas obowiązkiem wykonawcy jest zmiana sposobu wykonywania prac. Zgłaszający wady inwestor określa termin na dokonanie tej zmiany. Jeśli wykonawca nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, inwestor może odstąpić od umowy, a poprawienie i dalsze wykonywanie prac polecić innej osobie. Koszty ponosi niesolidny wykonawca. Musi on także zwrócić materiały, które zamawiający dostarczył. To przykład, gdy inwestor dostrzega wady wykonywanych robót dekarskich w toku ich wykonywania przez wykonawcę.

A co w sytuacji, gdy wady zaczynają się ujawniać po odebraniu prac i w trakcie użytkowania obiektu?

W tym przypadku inwestor może wymagać od wykonawcy usunięcia wad w wyznaczonym przez siebie terminie, gdy są one usuwalne, z tym że musi zakreślić wykonawcy racjonalny termin do wykonania korekty i wypunktować dokładnie swoje zastrzeżenia wobec dachu. Jeśli wady są istotne i co do zasady nie da się ich skorygować lub też wykonawca ich nie usunął w zakreślonym terminie, wówczas inwestor może od umowy odstąpić. Istnieje jeszcze możliwość zażądania obniżenia wynagrodzenia za wykonane dzieło w odpowiednim stosunku procentowym do wartości wykonanych robót, dostosowanym do strat. Warto wiedzieć, że wykonawca może odmówić naprawy szkód. Jest to możliwe, gdy naprawa wymagałaby nadmiernych kosztów i byłaby dla niego nieopłacalna. W takim wypadku inwestor może odstąpić od umowy, a jeśli wady nie wydają się ważne, może tylko domagać się obniżenia ceny.

W jakich sytuacjach wykonawca może domagać się wynagrodzenia?

Wykonawcy przysługuje wynagrodzenie zarówno z przyczyn leżących po stronie zamawiającego, jak również wtedy, gdy te przyczyny były niezawinione przez inwestora i nie doszło do wykonania dzieła. Wynagrodzenie powinno być pomniejszone jedynie o to, co wykonawca zaoszczędził z powodu niewykonania dzieła, na przykład zaoszczędził materiały, nie zapłacił wynagrodzenia należnego innym osobom, z którymi miał współpracować, itp.

Jeżeli dekarz przyjmujący zamówienie poniósł jakąś szkodę w związku z niewykonaniem umowy, również on może dochodzić odszkodowania. Wysokość tej szkody trzeba jednak udowodnić w postępowaniu sądowym. To, co mogę doradzić przedsiębiorcom świadczącym tego typu usługi, to dokumentowanie zdjęciami z datownikiem każdego swojego działania poświadczającego rzetelne wykonanie. Roboty dekarskie to też roboty zanikające i takie zdjęcia mogą odegrać w postępowaniu sądowym nieocenioną rolę jako materiał dla biegłego, który wykaże etapy prac, ich prawidłowy przebieg oraz używanie materiałów zgodnych z umową.

Czy istnieją również jakieś ramy czasowe obligujące inwestora do składania reklamacji?

Tak, również inwestor powinien wiedzieć, że ma określony czas na zgłoszenie reklamacji. Jeśli zamawiający zauważył wadę, musi powiadomić wykonawcę w ciągu miesiąca od jej wykrycia, inaczej traci uprawnienia z tytułu rękojmi za wady dzieła. Oczywiście należy posiadać dokument zawiadomienia wykonawcy o wadzie – za taki dokument uznać należy dowód nadania listu poleconego. To jest bardzo ważne, wykonawca bowiem w procesie sądowym zawsze będzie analizował ten aspekt terminowości powiadomienia o wadzie i będzie mógł skutecznie uchylić się od odpowiedzialności, jeśli wykaże, że zamawiający nie dostosował się do wymaganego terminu zawiadomienia. Nie przedawniają się terminy rękojmi, jeśli wykonawca wadę zataił, podstępnie zataił lub zapewnił, że wada nie istnieje.

Czy rodzaj podpisanej umowy ma wpływ na termin przedawnienia sprawy?

Umowy wykonawców usług dekarskich mają różne postacie. Czasem dekarze wykonują tylko dach i wówczas bez wątpienia mamy do czynienia z umową o dzieło, z której wynika termin przedawnienia dla obu stron, 2 lata od dnia oddania dzieła. Gdy dzieło nie zostało oddane, to przedawnienie następuje po dwóch latach od dnia, w którym odbiór miał nastąpić. Jednak jeśli wykonawca wykonuje całość obiektu, czyli budynek i dach, wówczas mamy do czynienia z umową na całość budynku i należy uznać, że jest to umowa o roboty budowlane z terminem przedawnienia do dochodzenia roszczeń 3 lata od zakończenia umowy. Pamiętać jednak należy, że sądy nie są związane nazwą umowy przyjętą zgodnie przez jej strony i oceniają jej treść pod tym względem, czy posiada ona elementy niezbędne danego typu umowy (tzw. essentialia negotii), umowy o dzieło z art. 627 i następne Kodeksu cywilnego, czy umowy o roboty budowlane z art. 647 ustawy Kodeks cywilny.

W przypadku inwestycji budowlanych ingerujących w substancję obiektu, strony zawierają już zdecydowanie bardziej skomplikowane umowy o remont, do których stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego, regulujące umowę o roboty budowlane. Taką właśnie kwalifikację umowy stron potwierdził Sąd Apelacyjny w Szczecinie, stwierdzając w wyroku z 6 marca 2014 r. (sygn. akt – I ACa 816/13), że: „wymiana dachu dotyczy na tyle istotnych elementów budynku, bez których zachowanie substancji budynku mogłoby nie nastąpić. Skoro tak, z uwagi na elementy objęte umową stron, w sprawie stosować należało przepisy odnoszące się do umów o wykonanie remontu budynku, a tym samym o roboty budowlane”.

Wielu dekarzy zrzeszonych w programie SUPERDEKARZ zderza się z sytuacją, że otrzymują od klienta materiały, z którymi mają dalej pracować. Co wtedy?

W kodeksowej regulacji rękojmi znajdujemy istotny wyjątek od surowej odpowiedzialności przedsiębiorcy za wady fizyczne dzieła. W przypadku, gdy materiał – wyroby budowlane służące do wykonania dzieła – dostarcza sam klient (np. zakup papy), wówczas odpowiedzialność przyjmującego zamówienie jest wyłączona. Ogranicza się to jednak tylko do sytuacji zaistnienia wad materiałowych w produkcie dostarczanym przez konsumenta, np. gdy nieszczelność dachu powstała z przyczyny tkwiącej w wyrobie zakupionym bezpośrednio przez klienta. Jednak należy przeanalizować wówczas, czy owa nieszczelność wynika z dostarczonego materiału, czy raczej z wadliwej jakości prac. To dwa różne aspekty i dekarz uwolni się od takiej odpowiedzialności, gdy wykaże, że wada tkwi w dostarczonym materiale i nie ma związku z wykonanymi przez niego pracami.

Za każdym razem, gdy materiały budowlane dostarcza klient, warto jeszcze przed przystąpieniem do prac upewnić się, czy produkty te mogą zostać użyte i w razie wątpliwości co do ich jakości lub przydatności zwrócić na to uwagę klienta. Obowiązek ostrzeżenia wynika wprost z przepisów Kodeksu cywilnego – jeżeli wyrób nie nadaje się do prawidłowego wykonania dzieła, przyjmujący zamówienie powinien niezwłocznie zawiadomić o tym zamawiającego. Uchroni to dekarza przed ewentualnymi, przyszłymi roszczeniami odszkodowawczymi niezadowolonego klienta, który sam nabył np. dachówki lub zlecił ich zakup u wskazanej osoby trzeciej.

Dziękujemy za rozmowę!

Wywiad został pierwotnie opublikowany w serwisie superdekarz.pl.

Brak protokołu odbioru – czy to koniec świata?

Otóż zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego (SN) protokół odbioru prac nie ma znaczenia absolutnego w procesie budowlanym.

Wykonawca ma obowiązek zgłosić gotowość wykonania prac zamawiającemu i wskazać termin odbioru. Korelatem tego obowiązku jest obowiązek zamawiającego odebrania gotowego obiektu lub robót i zapłaty wynagrodzenia wykonawcy (wyrok SN z 26 września 2012 r., sygn. akt – II CSK 84/12). Należy w tym miejscu odróżnić dwie czynności – przystąpienie do odbioru prac oraz samo odebranie prac.

Zamawiający ma obowiązek przystąpić do odbioru prac zgodnie z łączącą strony umową, to jest zebrać komisję odbiorową na terenie budowy w czasie wyznaczonym przez wykonawcę. Odbiór prac będzie miał miejsce wówczas gdy budynek będzie miał takie wady, które nie uniemożliwiają jego eksploatacji, a tym samym nie stanowią podstawy do odmowy odbioru budynku. Takie wady budynku wskazuje się w protokole wraz z wyznaczeniem terminu korekty prac lub z sankcją obniżenia wynagrodzenia lub oświadczeniem zamawiającego o wyborze innego uprawnienia przysługującego mu z tytułu odpowiedzialności wykonawcy za wady ujawnione przy odbiorze (protokół usterkowy).

Zamawiający nie może uzależnić odbioru prac oraz płatności należnego wykonawcy wynagrodzenia od wykluczenia istnienia jakichkolwiek wad w chwili oddania przedmiotu zamówienia. Takie działanie naruszałoby bowiem równowagę stron umowy i umożliwiałoby naliczenie kary umownej za niedotrzymanie terminu realizacji umowy warunkowanej przedstawieniem robót zamawiającemu do odbioru w stanie bezusterkowym, o czym mówi wyroki SN z 8 stycznia 2004 r. (sygn. akt – I CK 24/03), 22 czerwca 2007 r. (sygn. akt – V CSK 99/07, OSP 2009/1/7) oraz 9. września 2011 r. (sygn. akt – I CSK 696/10).

Niejednokrotnie umowy o roboty budowlane określają obowiązek zwołania komisji odbiorowej, w której skład wchodzą osoby z ramienia zamawiającego, a wykonawca nie ma wpływu na stawiennictwo tych osób na odbiorze prac. Sądy stoją na stanowisku, że to zamawiający, a nie wykonawca, musi taką komisję skompletować, a jeśli zamawiający działa w tym zakresie opieszale, to nie może wpływać negatywnie na prawo do wynagrodzenia wykonawcy. Wówczas sądy zasądzają wypłatę wynagrodzenia na rzecz wykonawcy, jeśli ten ma protokół wykonania prac jednostronny, o ile inwestor nie przystąpił do odbioru prac co najmniej dwa razy, a np. swoje zarzuty i uwagi do prac przedstawił w pismach dopiero po zgłoszeniu się wykonawcy z wezwaniem o zapłatę. Sądy nie dają wiary takim praktykom zamawiających, w szczególności jeśli na zamawiającym spoczywał obowiązek skompletowania komisji odbiorowej zgodnie z umową, a zamawiający takiej komisji nie skompletował.

Prawo do wynagrodzenia wykonawcy w świetle art. 647 Kodeksu cywilnego nie wynika bowiem z protokołu odbioru robót, od którego zamawiający może się uchylać, ale z prawidłowego wykonania robót i zgłoszenia ich do odbioru – tak wskazano w wyrokach SN  z 22 czerwca 2007 r. (sygn. akt – V CSK 99/07) oraz  7 marca 2013 r. (sygn. akt II – CKN 476/12).

Rafał Kufieta

Kancelaria Prawna Rafał Kufieta

Artykuł został pierwotnie opublikowany w newsletterze AT NEWS, który wydawany jest przez Akademię Techniczną PPG Deco.