Pozew tu, pozew tam – gmina pozywa i przegrywa

Zagadnienie dochodzonego przez gminę Wrocław odszkodowania za bezumowne korzystanie z lokali komunalnych było przedmiotem analiz w wielu artykułach i opiniach. Osoby, które bez tytułu prawnego zajmują lokale komunalne stanowiące własność gminy, w ostatnich latach są masowo pozywane o zapłatę odszkodowania w wysokości równej należnemu gminie czynszowi.

Zgodnie z treścią art. 18 ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i zmianie Kodeksu cywilnego, osoby zajmujące lokal bez tytułu prawnego są obowiązane do dnia opróżnienia lokalu co miesiąc uiszczać odszkodowanie. Ustawa nie posługuje się w tym miejscu pojęciem czynszu regulowanego. Jak wskazują praktyka, doktryna i orzecznictwo, należne odszkodowanie  ustala się z uwzględnieniem sytuacji lokalnej i prowadzonej polityki mieszkaniowej, stosownie do założeń i wymagań ustawy. W rzeczywistości najczęstszą praktyką jest ustalenie miesięcznej wartości odszkodowania w kwocie obowiązującego w czasie posiadania tytułu prawnego do lokalu czynszu.

Wskazać jednak należy, że merytoryczny poziom spraw kierowanych do sądu przeciwko osobom bezprawnie z lokali korzystającym jest bardzo niski. Za najczęstsze uchybienia kierowanych do sądu spraw wymienię:

1)    skierowanie do sądu pozwu przeciwko osobie, która w spornym okresie nie zamieszkiwała, nie zajmowała lokalu, którego dotyczy postępowanie;

2)    skierowanie do sądu pozwu obejmującego swym żądaniem roszczenia przedawnione.

W zakresie obu zarzutów działania gminy Wrocław są niezrozumiałe. Obiektywnie spoglądając na problematykę, uznać należy, że kierowane do sądu sprawy powinny być dokładniej analizowane. Pożądanym jest przede wszystkim dokonanie wywiadu lokalnego w celu powzięcia rzeczywistych i zgodnych ze stanem faktycznym informacji dotyczących osób zamieszkujących lokal bez tytułu prawnego. Z wielu względów niewłaściwym jest pozywanie przez podmiot publiczny osób co do zasady niezwiązanych z postępowaniem, bardzo często osób przypadkowych, które z rzeczywistym pozwanym łączą jedynie więzy rodzinne. Wywiad terenowy w tym zakresie rozumieć należy jako wykonanie czynności w lokalu, rozpoznanie wśród sąsiadów. Oczywistym jest, że postępowanie takie będzie generowało dodatkowe koszty, ale czy większe niż obecnie ponoszone koszty przegrywanych przez gminę spraw? Czy celem gminy nie powinno być budowanie zaufania obywatela do państwa? Czy poniesienie takich kosztów ma uzasadnienie?

Podobnie sytuacja kształtuje się w przypadku zarzutu kierowania do sądu roszczeń przedawnionych. Oczywistym jest, że gmina nie może dopuścić do niegospodarności w zakresie środków publicznych. Oczywistym jest, że pracownicy magistratu nie mogą otrzymać upoważnienia do decydowania, czy roszczenie ma zostać skierowane na drogę sądową czy nie. Zadać sobie jednak należy pytanie: czy procedury kontroli, które dopuszczają do wieloletnich zaniedbań, mogą funkcjonować tak bezrefleksyjnie? W interesie wszystkich obywateli miasta i gminy jest to, by owe procedury działały w sposób sprawny. Usprawnienie przyniesie dwojakie konsekwencje.

W pierwszej kolejności wskazać tutaj należy odbudowę zaufania obywatela do organów, podmiotów publicznych i państwa. Dotychczasowe działania zaufanie to podważają. Wiele osób pokrzywdzonych jest nieświadomych swych możliwości lub nie posiada środków wystarczających do podjęcia skutecznej obrony przed działaniami gminy. Nietrudno jest wywieść z przedstawionych okoliczności tezę, że procesy te przyczyniają się do zwiększenia stopnia niezadowolenia i poczucia społecznej niesprawiedliwości wśród obywateli.

Podobnie rzecz ma się w zakresie dochodzenia roszczeń przedawnionych. Z oczywistych względów nie można gminie odmówić prawa do dochodzenia swoich należności. Pytanie należy jednak skierować w innym kierunku. Czy procedury pozwalające na wieloletnie zaniedbania właściwie chronią interes publiczny? Wszak kierowanie roszczeń przedawnionych naraża budżet miasta na ogromne straty. Dla zobrazowania sytuacji przedstawić można następujące wyliczenie.

Przyjmijmy, że średnia wysokość dochodzonego odszkodowania (w rzeczywistości kwota ta może być wyższa) wynosi 15 000 zł. Koszt wniesienia sprawy do sądu to w takim przypadku 750 zł. Kwota ta nie uwzględnia wynagrodzenia kancelarii prawnej, która wykonuje zlecone czynności na rzecz gminy. W przypadku wygranej osoby pozwanej gmina zobligowana jest do zapłaty kosztów postępowania poniesionych przez pozwanego – wraz z potencjalnymi kosztami zastępstwa procesowego (jeżeli strona korzystała z profesjonalnej pomocy) w wysokości przynajmniej 3 600 zł. W przypadku spraw skomplikowanych kwota ta sięga nawet do 21 600 zł. Podsumowując, średni koszt przegranej przez gminę sprawy to 4 350 zł. Kwota ta może wzrosnąć aż do 22 350 zł. Na uwadze mieć należy fakt, że koszty te rosną wraz z wysokością dochodzonego roszczenia. Z doświadczenia wynika, że wartość 15 000 zł, której średnio domaga się gmina, została przyjęta w sposób bardzo ostrożny, wręcz celowo zaniżony.

Mając na uwadze tysiące spraw, które magistrat kieruje przeciwko obywatelom, kwoty te mogą przyprawić o zawrót głowy. Szczególnie wtedy, gdy po analizie problemu dochodzimy do konkluzji, że rzetelne wykonywanie obowiązków może zniwelować odsetek spraw przegranych.

Rafał Kufieta

Kancelaria Prawna Rafał Kufieta

Zapisz się do naszego newslettera

Rozwiązałeś swój problem?

Podpowiemy Ci co należy zrobić.
Ciekawe rozwiązania bezpłatnie wprost na Twój email