Estate agent holding house keys over a contract

Frankowicz wygrywa przed sądem. Rewolucyjny wyrok we Wrocławiu

Walka frankowiczów z bankami wciąż trwa. Niedawno rzecznik finansowy opublikował korzystny dla zadłużonych we frankach raport (dokument z czerwca 2016 r.), a teraz Sąd Rejonowy we Wrocławiu wydał kolejny wyrok, z którego wynika, że frankowicze mają o co walczyć przed sądami.

Powódka zadłużyła się na sumę 300 tys. zł na okres 30 lat. Wyrokiem zasądzono zwrot ponad 50 tys. zł – z uwagi na to, że część zapisów umowy klienta z Santander Consumer Bank uznane zostały za postanowienia niedozwolone (tzw. „klauzule abuzywne”), a ponadto niektóre opłaty naliczone przez bank uznano za naliczone nieprawidłowo.

Klauzula waloryzacyjna

Klauzula waloryzacyjna, którą wrocławski sąd uznał za postanowienie niedozwolone, powodowała, że wpłacane pieniądze były przeliczane po kursie kupna z tabeli banku, a do wyliczania rat używano kursu sprzedaży z tabeli NBP z dnia poprzedzającego wpłatę. Czyli bank przyjął własny kurs kupna walut przy wpłatach, a co gorsze – klientka nie była nawet poinformowana o sposobie jego ustalania.

Uznano, że tego rodzaju praktyka godzi w dobre obyczaje i rażąco narusza interesy kredytobiorcy.

„Za nieuzasadnione należy uznać zastosowanie kursów walut ustalanych przez dwa różne podmioty: a to pozwany Bank, a to NBP. (…) Kurs ustalany przez NBP ma charakter obiektywny i niezależny, w przeciwieństwie do kursu ustalanego przez pozwany Bank. Oznacza to, że w drugim przypadku strona pozwana może w sposób dowolny i niekontrolowany ingerować w wysokość tego kursu” – można przeczytać w uzasadnieniu wyroku.

Takie rozwiązanie powodowało, że gdyby klient chciał spłacić kredyt w dniu zaciągnięcia bank zarobiłby na tym spore pieniądze. Już we wcześniejszych orzeczeniach można było dostrzec, że sądy wskazywały, iż niewłaściwe jest wskazywanie kursów z tabeli banku bez dookreślenia tego, w jaki sposób taki kurs ma być ustalony, ponieważ daje to bankowi zbyt dużą swobodę. Właśnie dlatego sposób, w jaki bank przeliczał złotówki na franki, został zakwestionowany.

Klauzula zmiennego oprocentowania

Kolejne postanowienie dotyczyło zmiennego oprocentowania kredytu. W umowie kredytowej strony ustaliły, że oprocentowanie kredytu będzie ustalane na podstawie pięciu zmiennych, a ostateczna decyzja w tym zakresie należy do banku. Sąd uznał, że Santander również w tym przypadku miał zbyt dużą swobodę, co doprowadziło do tego, że bank nie dostosowywał się do sytuacji rynkowej, działając na niekorzyść klienta. Oprocentowanie kredytu nieustannie rosło, co stanowiło poważne nadużycie.

Ubezpieczenie niskiego wkładu własnego

Banki wprowadzały do umów kredytowych tzw. ubezpieczenie niskiego wkładu własnego, gdy wkład własny kredytobiorcy był tak mały, że zaciągał on kredyt na sumę większą niż 80 proc. wartości nieruchomości. Najczęściej klient nie był informowany, jaki jest cel takiego ubezpieczenia, więc nie wiedział o tym, że zabezpiecza ono interes banku, a nie kredytobiorcy. Sąd stwierdził, że tego rodzaju zabezpieczenie, z którego klient nie osiąga żadnych korzyści, jest niedopuszczalne i musi być uznane za klauzulę abuzywną.

Opłaty windykacyjne

Okazało się, że bank nieprawidłowo naliczył opłaty za wezwania do zapłaty – naliczał opłatę za wezwanie, mimo że rata kredytu została wpłacona w terminie albo pobierał opłatę, podczas gdy klientowi nie doręczono żadnego wezwania. Wynika z tego, że Santander naliczał opłaty za korespondencję, której nie było albo która nie była potrzebna.

Żadne z wymienionych postanowień niedozwolonych nie było do tej pory zapisane w rejestrze klauzul abuzywnych. Taki wyrok może mieć poważny wpływ na dalszą praktykę orzeczniczą, dlatego jest wielką nadzieją dla zadłużonych we frankach.

Rafał Kufieta

Kancelaria Prawna Rafał Kufieta

Zapisz się do naszego newslettera

Rozwiązałeś swój problem?

Podpowiemy Ci co należy zrobić.
Ciekawe rozwiązania bezpłatnie wprost na Twój email